NOWA ANIA?

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zwiastun nowego serialu na Netflix, wiedziałam, że umrę, jeśli go nie obejrzę. Jestem ogromną fanką Ani z Zielonego Wzgórza, choć to tak bardzo marnie brzmi. Potrzebuję wielkich słów, by określić, jak bardzo kocham całą powieść i główną bohaterkę.

Zaczęło się od animowanej bajki (klikając zobaczycie angielski opening), której nigdzie teraz nie mogę znaleźć, zaginęła gdzieś w otchłani wszystkich nowości, a mówią, że w Internecie znajdziesz wszystko. Przekopałam cały i ciągle mnie oszukują. Jedyne miejsce, nadzieja, gdzie mogę ją znaleźć, to moje stare kasety VHS. Właśnie od tej Ani rozpoczęła się moja miłość do niej.

Książkę mogłabym czytać cały czas, ale za każdym razem, jak mam zabrać się za czytanie kolejnej części, teraz będzie trzecia, boli mnie serce i odwlekam tę chwilę w nieskończoność. Chciałabym, żeby Ania nigdy nie dorastała, żeby Mateusz zawsze żył, bo jest bohaterem, którego nie sposób nie kochać całym sercem. Ale wiem, że zawsze mogę otworzyć tę pierwszą część, ukochaną Anię z Zielonego Wzgórza i wtedy i ona i ja znowu jesteśmy dziećmi.

Tak wielki sentyment sprawia, że ciężko mi obejrzeć jakąkolwiek ekranizację. Pamiętam, że po mojej ukochanej bajce, kiedy w telewizji widziałam film, a właściwie urywek, nie chciałam go oglądać i tak zostało do dziś. Filmu z zeszłego roku też nie obejrzałam, choć nadal się przymierzam.

Ale, kiedy zobaczyłam zwiastun serialu, to, jaka Ania jest prawdziwa, taka, jaką ją sobie wyobrażałam i cudowna ścieżka dźwiękowa - czekałam na niego z zapartym tchem. Obejrzałam Ania nie Anna w kilka dni i mam ochotę zrobić to znowu. Nie podoba mi się polski tytuł, uważam, że brzmi dość głupio, jak na taki serial, dlatego dla mnie będzie to po prostu Anne.  

Wspomniałam, że kocham bardzo książkowego Mateusza i ciężko byłoby mi oglądać jakikolwiek film na podstawie powieści, gdyby jego postać była zniszczona. Ale z ręką na sercu mówię, że pokochałam go nawet mocniej, niż w książce. W ogóle obsada genialna, pasuje idealnie, nie mogłabym wymarzyć sobie lepszej. Nie porównuję do żadnego innego filmu, bo po prostu innego nie oglądałam.

https://www.youtube.com/watch?v=JRg19diQLSk

Mówiłam już, jak bardzo kocham ten serial? Nie odzwierciedla książki w 100%, ale wcale tego nie oczekiwałam. Znam ją na pamięć i absolutnie nie widzę w tym minusów. Zakończenie zaskoczyło mnie i odniosłam wrażenie, że to niemożliwe, by nie było kolejnego sezonu. Przerwać w takim momencie? Zaczynam go oglądać od początku, bo cały czas mam go w głowie. Dlatego też szybciutko o nim piszę.

Kiedy klikniecie w cytat, który znalazłam na pinterest.com, zobaczycie zwiastun, choć czy istnieje na świecie osoba, która uwielbia seriale lub książki i nie widziała go nigdy? No jeśli jakimś cudem nie macie pojęcia.

Czuję, że mój wywód był kompletnie chaotyczny i niezrozumiały, ale to przez targające mną emocje. Nie wiem, jak można pisać lub mówić o czymś, co się pokochało do granic możliwości i zachować powagę przy opowiadaniu o tym. Więc jeśli nie widzieliście jeszcze szalenie niezwykłego i przepięknego serialu z równie cudownym soundtrackiem i genialną obsadą, to ja z rękami i nogami na sercu wam go polecam. No chyba, że nie lubicie Ani, ale skoro nie lubicie, to po co mielibyście o niej teraz czytać? Nieważne. Ale jeśli już widzieliście i tak jak ja jesteście pełni zachwytu i wasza miłość jest nie do opisania, to podzielcie się tym ze mną. A może coś wam się nie podobało? Chętnie poznam wasze opinie.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

CHOLERNY PERFEKCJONIZM

"KWIAT ŚNIEGU I SEKRETNY WACHLARZ" PO RAZ DRUGI

czy powinnam powitać się na nowo?