Posty

Wyświetlam posty z etykietą recenzja

"KWIAT ŚNIEGU I SEKRETNY WACHLARZ" PO RAZ DRUGI

Obraz
Pięć lat temu, kiedy nie skończyłam jeszcze osiemnastu lat, poruszyła mnie w środku po raz pierwszy. Kilka miesięcy później zrozumiałam, że to książka, która jest siekierą na zamarznięte morze wewnątrz mnie i potem śmiało nazywałam ją jedną z moich ulubionych powieści. Pięć lat później, tu, gdzie jestem teraz, od dłuższego czasu chodziła mi po głowie myśl A co jeśli to już nie jest to? Co jeśli dziś, nie znajdę w niej tylu wartości? Co jeśli dziś, ani już nigdy więcej, nie zapłaczę, myśląc o tym, co ze mną zrobiła? Więc przeczytałam jeszcze raz. Sięgnęłam po nią z drżącym sercem, z obawą, że już nie jest to tym, czego szukam dzisiaj, a jej niebagatelny wpływ na moją duszę pozostanie tylko wspomnieniem. W końcu minęło pięć długich lat, które bardzo mocno kształtowały moje gusta i czytelnicze poszukiwania, studia wiele mi pokazały, ja wiele zrozumiałam, więc inne patrzenie na czytane przed laty książki jest zupełnie normalne. Idzie to, rzecz jasna, w dwie strony, więc mogę równie mocno ...

"PTASIEK" WILLIAM WHARTON

Obraz
 Zadano mi ją w gimnazjum. Miałam wtedy czternaście lat, brałam udział w konkursie i nie bardzo lubiłam, gdy kazano mi coś przeczytać. Raczej byłam wolnym duchem (tak też mi zostało), który sam chciał decydować o tym, po co sięga. Miałam wtedy przeczytać kilka książek, pamiętam, że były to na pewno "Ptasiek" Williama Whartona i "Buszujący w zbożu" J. D. Salingera. Co przeczytała Magda? Nic.  Miałam podejścia, to nie było tak, że z góry powiedziałam nie i koniec - chciałam przeczytać, bo to nie były szkolne lektury, ale klasyki, o których się czasem słyszało. No dobrze, o "Ptaśku" słyszałam wtedy pierwszy raz, ale wiecie jak jest. Moja polonistka bardzo chciała ułatwić mi drogę, więc znalazła mnóstwo artykułów i opracowań, które miały pomóc mi w ogarnięciu lektur. Dlaczego? No właśnie tutaj pojawia się powód, dla którego piszę o "Ptaśku" dopiero dziś, prawie dziesięć lat później.  Słyszałam opinie. Całe mnóstwo opinii, które zaklasyfikowały powie...

O TRZECH POWIEŚCIACH JOANNY BATOR

Obraz
Joanna Bator na moją półkę trafiła zupełnie przypadkowo. Gdzieś w jakimś konkursie w liceum zgarnęłam pochwały mojego tekstu i stos książek. Pani polonistka targała je razem ze mną z dworca do szkoły, uginałyśmy się pod ich ciężarem, ale z uśmiechem na ustach: ja cieszyłam się, że coś mi w życiu wyszło, pani cieszyła się, że to ona była moim największym wsparciem (do dziś uparcie we mnie wierzy, za co jestem jej dozgonnie wdzięczna). Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w tych torbach niosę mój czytelniczy gust, to, co kiedyś pokocham i czytelniczo-piśmienniczą drogę, którą będę zamierzała podążać. A to właśnie wtedy wszystko się zaczęło. Pierwszą przeczytałam "Piaskową Górę", bo zdawała się najciekawsza.  Byłam wtedy w liceum i, będę szczera do bólu, nie czytałam wybitnych książek. Raczej wybierałam te lekkie, ciekawe, które sprawią, że będzie tylko historia między kartkami i ja. Dlatego "Piaskowa Góra" okazała się dla mnie trudną książką i z ręką na sercu piszę: ...