PEŁNIA SZCZĘŚCIA
Piękne dziś było niebo. Trochę padało, ale poza deszczem, było naprawdę piękne niebo. Leżałam na kocu pod brzozami przy lesie i czytałam książkę. Później zostawiłam ją i położyłam się na plecach, wpatrywałam się w wiatr poruszający gałęziami brzozy, błękitną przestrzeń przede mną i włączyłam cicho muzykę. Mogłabym tak leżeć cały dzień.
Ostatnio całe dnie po głowie chodzi mi piosenka Darii Zawiałow Niemoc. Uwielbiam kobietę od czasów X Factor, a kiedy usłyszałam Malinowy Chruśniak na jakimś konkursie, to pomyślałam sobie, że kurczę, można jeszcze obronić godność polskiej piosenki. I od tej pory trochę wyszukuję ciekawych polskich brzmień, bo przecież piękne, co polskie. Każdy jednak tworzy, co lubi, słucha to, czego lubi i dlatego to wszystko wygląda, jak wygląda.
Wcale nie miałam pisać o muzyce. Wróćmy do tego pięknego nieba.
Patrząc na nie wieczorem, kiedy robiło się ciemno, słońce już zaszło, choć pozostawiło czerwoną poświatę, spojrzałam na księżyc. Robi się duży, co staje się przyczyną ostatnich ciężkich nocy. Straszna była dziś burza i budząc się nie mogłam zasnąć. Wszystko waliło o okno mojego pokoju, miałam wrażenie, że zmiecie dom z powierzchni ziemi.
Całe szczęście zmiotło tylko jedną brzozę. Zostały mi dwie.
Bardzo długo byłam po prostu szczęśliwa. Czasem zmęczona upałami, ale w zasadzie to cieszyłam się, że świeci słońce i mogę całe dnie spędzać na świeżym powietrzu. Śmiałam się ciągle i jakoś nic mi nie psuło humoru. Wiedziałam jednak, że to minie. Co pewien czas wraca niepokój. Wtedy wszystko jest nie tak, choć nie potrafię powiedzieć co i dlaczego. Słuchając muzyki chce mi się płakać, pisząc mam wrażenie, że wszystko jest beznadziejne, myśląc o marzeniach znowu chce mi się płakać, bo przecież nigdy się nie spełnią, bo to możliwe i wszyscy dookoła mają lepiej ode mnie.
Wiem, że to wszystko nieprawda, ale nastaje taki czas. Nie trwa długo, dopada wieczorami i wtedy mam chęć pisać smutne rzeczy. Ten czas trwa teraz, choć leżąc pod brzozami byłam naprawdę szczęśliwa. Nie chciało mi się płakać słuchając muzyki, nie myślałam o tym, że jestem beznadziejna, nie myślałam o innych, a wszystko było realne i możliwe do stania się rzeczywistością. Chyba zacznę częściej przesiadywać pod brzozami.
Komentarze
Prześlij komentarz