CEBULA NA PALCACH

W sobotę gotowałam obiad. Prosty, taki po studencku, generalnie warzywa na patelni. Przede wszystkim pomidory, bo kocham pomidory.

Wkroiłam cebulę. Na początku było całkiem nieźle, nawet nie uroniłam łzy. Po połowie zrobiło się nieciekawie. Jak to z krojeniem cebuli bywa. Ciężko mi wytrwać do końca bez mrużenia oczu, otwierania okien albo zdenerwowania się, że znowu nie wyszło. Może tak działa moje nastawienie?

Mimo wszystko obiad wyszedł całkiem niezły. Kto powiedział, że studenci nie mogą dobrze, zdrowo i tanio jednocześnie jeść? Wyższa szkoła jazdy, ale polecam serdecznie. W każdym razie na nieszczęsna CEBULA. Nie mogłam jej z siebie zmyć. Ciągle czułam ją na palcach, cokolwiek jadłam, dotykałam, wszędzie ją czułam. Szorowałam dłonie, zrobiłam wszystko, co tylko w mojej mocy, ale nic nie działało.

Trwało to kilka dni.
Naprawdę.
Kilka dni czułam na palcach cebulę.

Ale wiecie co? Wydaje mi się, że to wcale nie było tak. Ten zapach wgryzł się w mój mózg i sam stwierdził, że palce nadal kroją cebulę. To tylko moja podświadomość. To tylko ja, która tak bardzo nie lubi kroić cebuli, czuje ją wszędzie, bo nie potrafię się od tego uwolnić. Od zmory, od czegoś, co mi przeszkadza, sprawia, że jestem nieszczęśliwa.

Wystarczyło umyć ręce i zapomnieć.


Tak samo jest z życiem. Cebula to taka nasza pięta Achillesa. Coś, czego nie lubimy, nie potrafimy, zatruwa nam życie i choć nie chcemy, musimy przeżyć. Zostaje w naszej pamięci, bo tak naprawdę dużo łatwiej jest zapamiętać rzeczy złe. Złe wspomnienia, smutek, żal, gniew, ból. Przechodząc koło miejsca, w którym kiedyś spędzaliśmy mnóstwo czasu z ludźmi, których nie ma już obok sprawia nam ból. Nie cieszymy się z miłych wspomnień, które dzięki nim mamy. Pamiętamy, że odeszli i smutek przysłania miłe wspomnienia.

To taka cebula.

Zostaje na palcach, choć w rzeczywistości zniknęła po pierwszym myciu. My pamiętamy nawet jeśli nie chcemy. Zapomnijcie o niej. Nie warto. Zniszczy wam obraz prawdziwego świata. Nie żyjcie nią. Zmyjcie i zapomnijcie. Taka rada. Żeby później nie było za późno.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy powinnam powitać się na nowo?

CHOLERNY PERFEKCJONIZM

"KWIAT ŚNIEGU I SEKRETNY WACHLARZ" PO RAZ DRUGI