JESIENIĄ DRZWA TRACĄ LIŚCIE

W każdej porze roku jest coś, co bardzo lubię i na co czekam, czasem z utęsknieniem. Zimą tęsknię za siedzeniem na słońcu, spacerowaniem po zielonej okolicy, przejażdżkami rowerem i siedzeniem nad jeziorem. A pod koniec lata zaczynam czekać na deszcz, chłodne wieczory, siedzenie przy świeczkach, pod kocem, w grubym swetrze i wełnianych skarpetkach. 

Ludzie często nie lubią jesieni. Przygnębiająca, mówią. Aż nie chce się żyć. Wszystko takie szare, ponure, koniec ciepła, ciągły deszcz i chmury. A ja właśnie za to lubię jesień. Lubię siedzieć w domu i czytać, kiedy za oknem tak wieje i pada. Lubię czuć ten komfort, że nie muszę nigdzie wychodzić. Odpoczywam po długich wakacjach, po wakacyjnej pracy, ciągłego biegania z miejsca na miejsce, bo przecież nie można w wakacje siedzieć ciągle w domu. Lubię aktywnie spędzać wakacje, żeby jesień spędzić na odpoczynku i ładowaniu akumulatorów.

Im więcej czasu spędzam w domu, tym więcej chcę zmieniać. Mam mnóstwo nowych pomysłów i próbuję je wszystkie wykorzystać. Potrafię usiąść i pomyśleć o tym, co mogłabym teraz robić, wpadam w zachwyt nad moim pomysłem i ruszam do boju. Mój pokój przechodzi zmiany, moja szafa się zmienia, ciepłe buty powracają do moich łask. A ciepłe buty to jest jedna z tych rzeczy, od których jestem uzależniona. 

No i książki. Wiem, że wraz z początkiem października kończy się mój czas czytania tego, co chcę przeczytać i przychodzi to, co muszę przeczytać. Ale mimo to kiedy jest chłodniej, czytanie to najczęstsza forma spędzania czasu wolnego. Jesień i książka jakoś tak ładnie ze sobą wyglądają. Smakują jeszcze lepiej.



 Pewnie, że jesień jest przygnębiająca i melancholijna. Zdaje się, że wszystko traci siły, cały świat wokół nas umiera i blaknie. Zupełnie odwrotnie niż wiosną. Dlatego ludzie kochają wiosnę. Wtedy wszystko budzi się do życia i nam także chce się żyć. Jesień to dobra pora na umieranie, czytanie wierszy, długie spacery ze słuchawkami w uszach, gorącą herbatę i Norwegian wood Murakamiego. 

Jesienią chcę czuć siebie bardziej niż podczas innych pór roku. Czuję się z nią emocjonalnie związana. Kiedy mróz przychodzi zbyt szybko i liście nie zdążą stworzyć kolorowej aury, ja w środeczku też nie robię się kolorowa. Może to przywiązanie ze względu na to, że urodziłam się jesienią? Widzę w niej jasne punkty. Chociaż to może wydawać się niezdrowe, lubię sobie posiedzieć i pomyśleć o mnie, moim życiu, słuchając spokojnych piosenek, kiedy za oknem pogoda nas nie rozpieszcza. Lubię czasem czuć w sobie melancholię, a taką możliwość daje mi jesień.


Jesienią drzewa tracą liście, a ludzie chęć do życia. Do życia na zewnątrz pewnie tak, ale w środku mogą odżyć, odpocząć i poczuć siebie. Łatwiej się w siebie wsłuchać, kiedy świat dookoła ucichł i nie rozprasza. 

Uwielbiam jesień.
I choć wiem, że będzie mi brak słońca i ciepła, nie mogę doczekać się kolorowych liści i grubych swetrów.
Jestem rozdarta.
Zszyje mnie jakaś dobra książka. 
I kot.

Komentarze

  1. Jeju, jak pięknie wszystko napisałaś. Do tego cudowne i klimatyczne zdjęcia. Kocham jesień właśnie za to, że mogę posiedzieć w pokoju i spokoju, spędzić ze sobą czas i szukać inspiracji do największych działań w najmniejszych rzeczach. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy powinnam powitać się na nowo?

CHOLERNY PERFEKCJONIZM

"KWIAT ŚNIEGU I SEKRETNY WACHLARZ" PO RAZ DRUGI