PIERWSZA DŁUGA HISTORIA

Po wielu tygodniach mętliku w głowie, zdecydowałam się zrobić kolejny krok. Tym razem duży, bo stanowił dla mnie ogromne wyzwanie. Nie chodzi o trudności fizyczne, ale o zaporę wewnętrzną. To ona nie pozwala mi podpisać się własnym nazwiskiem pod moimi tekstami. Dlatego jestem Yuzuki, choć podoba mi się ta nazwa. Jest bardzo moja. Dużo mówi o mnie w środku.

Kiedy napisałam dwudziesty trzeci rozdział, zdecydowałam, że muszę coś zrobić. Czasem brak mi motywacji, by pisać, a wtedy potrafię zostawić coś na długie miesiące i dopiero po tych miesiącach stwierdzić, że czas wrócić. W ten sposób nigdy nie napisałam czegoś naprawdę długiego.

Chcę by ta historia była pierwsza.
Pierwsza długa, jak powieść.
Pierwsza taka doprowadzona do samego końca.
Pierwsza nazywana przeze mnie książką, choć to wielkie słowo.

Nie jest fantastyczna, nie opowiada o nieznanych w naszym realnym świecie rzeczach, jest raczej zwyczajna, bo ja lubię odnajdywać magiczne rzeczy w zwyczajnym świecie. Momentami jest nostalgiczna i melancholijna, bo chciałam by taka była. Nie chciałam, by pierwsze skrzypce grała miłość, ale może tak wyszło. Może napisałam zwykłą młodzieżówkę nie wartą uwagi, bo pełno jest takich książek.

Może tak jest.

Czasem wydaje mi się beznadziejna i przewidywalna. Czasem podoba mi się jej melancholijny tok. Bo nie jest o niczym. Chciałam by zapadła w pamięć, a nie żeby porywała akcją. Dopiero uczę się pisać pełne przygód historie. Ta jest pisana od dawna, a nie chciałam wszystkiego zmieniać za każdym razem, kiedy zdawało mi się, że jest nudna i o niczym.

Niech będzie nudna i o niczym. Może komuś się spodoba. I komuś umili czas i stwierdzi, że nie jest aż tak beznadziejna. Jest pierwsza i dla mnie zawsze będzie miała znaczenie. Dlatego chcę ją skończyć, choćby nie wiem, jak bardzo wszystkim się nie podobała. To będzie mój mały sukces. I kiedy dodam ostatni rozdział, zmienię na Sweeku status na "ukończona", poczuję, że mogę wszystko.

Tymczasem gadam o niczym, a przyszłam po coś innego.

W każdy piątek dodam kolejny rozdział. Póki co, mam napisanych dwadzieścia trzy. Nie skończyłam jej. A fakt, że co piątek ma pojawić się rozdział, musi mnie to motywować do pisania kolejnych, aż do końca. Dlatego zdecydowałam się ją opublikować.

Na drugi brzeg to historia autorstwa Yuzuki.
Czyli moja historia.


https://sweek.com/read/63576/1400000162
 klikając w okładkę, przeczytasz pierwszy rozdział

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy powinnam powitać się na nowo?

CHOLERNY PERFEKCJONIZM

"KWIAT ŚNIEGU I SEKRETNY WACHLARZ" PO RAZ DRUGI