MOBILIZACJA NA NOWY START

Za każdym razem, kiedy coś ma się zacząć, planujemy, jak będzie wspaniale. Nieważne, czy zaczynamy to po raz pierwszy w życiu, czy miewamy taki początek co pół roku, jak w szkole. Nowy semestr, nowe szanse na poprawę siebie. Zawsze jakoś planujemy ten start. Gdzieś w głowie mamy pomysł, co robić, by lepiej wykorzystać czas. Chcemy być bardziej zorganizowani, bardziej stanowczy, bardziej pałający chęcią zdobywania wiedzy. Najczęściej wszystkie postanowienie zostają zdeptane do grudnia. To i tak długo. 

Ja wczoraj wystartowałam. Drugi rok studiów, dziewięć miesięcy nauki, dziewięć miesięcy dorosłego życia i udawania dorosłej. Nowa kartka na start i zaczynamy zabawę. 

Studia to najlepszy czas, mówią. Jest fajnie, to prawda. Ale ciężko mi czasem być dorosłą. Nawet nie chcę myśleć o kolejnych urodzinach, choć zostało tak niewiele. Zmiana pierwszej cyfry to dla mnie bardzo dużo. Osiemnaście było nadal naście. Przez palce przeciekają ostatnie chwile naście. To mi przypomniał mój start.

Mimo wszystko jestem zmobilizowana. 

Jestem cholerną perfekcjonistką. Czasem nienawidzę w sobie tej cechy, naprawdę. Wszystko musi być piękne, musi pasować albo nie pasować, ale artystycznie. Standardowo - w tym roku czytam wszystko, co muszę, robię notatki na bieżąco, nie czekam ze wszystkim na ostatnią chwilę. Ciekawe, w którym tygodniu stwierdzę, że to i tak nie wyjdzie.

Oj nie. Tym razem będzie inaczej. Co napisane, już się nie odpisze, prawda?

Ze szkołą było inaczej. Bo właściwie ja robiłam wszystko na bieżąco, czytałam i przygotowywałam się, ale z tego, co mnie interesowało. To, co nie grało mi gdzieś tam w duszy odkładałam, bo nie sprawiało mi przyjemności. I szczerze powiem wam wszystkim, którzy są humanistami i nienawidzą matematyki, nie rozumieją fizyki i chemii, że to w niczym nie przeszkadza. Uczcie się tego, co sprawia, że w mózgu zapala się lampeczka i myślicie o co całkiem ciekawe, chcę wiedzieć więcej. Wtedy nauka ma sens. I start jest inny.

Wybrałam studia, które według Internetu kończą się pracą w McDonaldzie. I szczerze wam powiem, że ani trochę nie żałuję mojego wyboru. Wszystko to, czego się uczę, jest związane z tym, co lubię, w mniejszym lub większym stopniu. Moje notatki to nie steki bzdur tylko coś, co gdzieś tam w środku mnie zaciekawiło i z chęcią to napisałam.


Wiadomo, że przyjdzie dzień, kiedy powiem sobie, że jestem już zmęczona i nie chce mi się. Ale kiedy chwilkę odpocznę, znowu jestem gotowa do działania. Nadal zmobilizowana. I to właśnie lubię w studiowaniu. Start nie jest czymś strasznym, czymś, czego każdy nienawidzi. Kiedy uczysz się czegoś, co cię kręci, nauka bywa naprawdę przyjemna.

Dlatego ja wczoraj wystartowałam i jestem ciekawa kolejnego dnia. I chociaż wiem, że pewnie zabraknie mi czasu na przeczytanie wszystkich książek, które ja bym chciała przeczytać albo zrezygnuję z jakiegoś spotkania, bo zajęcia, to wcale mi to nie przeszkadza. Studia to fajny czas. Ale będzie najlepszy, kiedy wybierzesz coś, co cię kręci. Wtedy mobilizacja na start nie mija szybko. Czasem nawet w ogóle nie mija i to jest piękne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy powinnam powitać się na nowo?

CHOLERNY PERFEKCJONIZM

"KWIAT ŚNIEGU I SEKRETNY WACHLARZ" PO RAZ DRUGI