NIE JESTEM POETKĄ
Nie jestem poetką. Nigdy nią nie byłam i jest naprawdę małe prawdopodobieństwo, bym kiedyś w przyszłości mogła tak o sobie powiedzieć. Poetka Yuzuki. Mimo wielkich chęci, nie potrafiłabym podpisać się pod wierszem jako Yuzuki. Wydaje mi się to mało poważne.
Bo dla mnie poezja jest poważna. Wiersz to taki mały wycinek z mojego środka, który przyklejam na kartkę i sam w sobie jest słowami. Momentem. Ważną chwilą, o której nie chcę zapomnieć. I choć najlepiej pisze mi się wiersze przykre, to wspomnienia w nich zawarte są radosne.
Chociaż napisze, że tęsknię, że boli, że ktoś zniknął, to za tymi wielkimi, czarnymi słowami kryją się chwile, kiedy byliśmy wszyscy razem, kiedy uśmiech był, jak oddech i nie sądziłam, że nadejdzie koniec.
Teraz nie ma bólu. Jest żal. Bo teraz wszystko zrobiłabym inaczej. Znalazłam tysiąc lepszych słów i mogłabym przeżyć to raz jeszcze. Przeżyć to lepiej. Na pewno.
Jesień wyrzuca na zewnątrz wszystkie uczucia, które kumulowały się gdzieś tam głęboko i postanowiły nie dać mi zasnąć tej nocy. Dlatego piszę. Napisałam cztery wiersze i wiem, że byłoby ich więcej, ale każdy następny jest jak kolejny cios w twarz. I każdy z nich uwolnił ze mnie coś innego.
Nie wiedziałam, że pamiętam tak dużo. I że tak wiele mam do powiedzenia. Historia goni historię. Przyjaźń goni przyjaźń. A ci, co odeszli istnieją gdzieś tam. Blisko i daleko. Chciałabym, żeby jednej nocy każdemu z nich przypomniała się choćby jedna chwila, kiedy byli szczęśliwi z mojego powodu. Jeden uśmiech, który wywołałam na ich twarzy. Niech to nie dotyka tylko mnie. Niech się dzieje magia jesieni.
Bo dla mnie poezja jest poważna. Wiersz to taki mały wycinek z mojego środka, który przyklejam na kartkę i sam w sobie jest słowami. Momentem. Ważną chwilą, o której nie chcę zapomnieć. I choć najlepiej pisze mi się wiersze przykre, to wspomnienia w nich zawarte są radosne.
Chociaż napisze, że tęsknię, że boli, że ktoś zniknął, to za tymi wielkimi, czarnymi słowami kryją się chwile, kiedy byliśmy wszyscy razem, kiedy uśmiech był, jak oddech i nie sądziłam, że nadejdzie koniec.
Teraz nie ma bólu. Jest żal. Bo teraz wszystko zrobiłabym inaczej. Znalazłam tysiąc lepszych słów i mogłabym przeżyć to raz jeszcze. Przeżyć to lepiej. Na pewno.
Jesień wyrzuca na zewnątrz wszystkie uczucia, które kumulowały się gdzieś tam głęboko i postanowiły nie dać mi zasnąć tej nocy. Dlatego piszę. Napisałam cztery wiersze i wiem, że byłoby ich więcej, ale każdy następny jest jak kolejny cios w twarz. I każdy z nich uwolnił ze mnie coś innego.
Nie wiedziałam, że pamiętam tak dużo. I że tak wiele mam do powiedzenia. Historia goni historię. Przyjaźń goni przyjaźń. A ci, co odeszli istnieją gdzieś tam. Blisko i daleko. Chciałabym, żeby jednej nocy każdemu z nich przypomniała się choćby jedna chwila, kiedy byli szczęśliwi z mojego powodu. Jeden uśmiech, który wywołałam na ich twarzy. Niech to nie dotyka tylko mnie. Niech się dzieje magia jesieni.


Kocham czytać ten blog. Po całym, męczącym dniu to zbawienie dla mnie ❤
OdpowiedzUsuń