JESIENNA PLAYLISTA

Jesienią moje życie się zatrzymuje. Wszystko staje się dużo wolniejsze, dużo mocniej wszystko przeżywam i chcę czuć siebie. Za to uwielbiam jesień. Daje mi możliwości do pokazania się światu i stworzenia czegoś nowego. A jak już pewnie zdążyliście się zorientować - uwielbiam tworzyć coś własnymi rękami.

Ale co w tym wszystkim najważniejsze - jesienią nie rozstaję się z muzyką. Dla mnie muzyka jest czymś szalenie fascynującym, nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niej i mogłabym mówić o niej w kółko. Ale to temat na inny post. Dziś chciałabym podzielić się z wami piosenkami, bez których nie wyobrażam sobie moich jesiennych wieczorów. Kolejność nie ma znaczenia.



Kilka lat temu, dokładnie kilka lat temu, bo właśnie 1 listopada chodziłam wieczorem po cmentarzu z słuchawkami w uszach i włączyła mi się ta piosenka. I od tamtej chwili zawsze, kiedy ją słyszę, wracam pamięcią do tamtego wieczora. Chyba wszystkie piosenki, które wymienię, będą związane z 1 listopada. To jedno z moich ulubionych dni w roku.

Nie mogło zabraknąć 51. Rok temu byłam na koncercie TSA dwa dni przed Wszystkimi Świętymi. I wykonanie tej piosenki na żywo przed tym dniem było czymś tak magicznym... Widząc wzruszenie Marka Piekarczyka, wiedziałam, że nie zapomnę o tym koncercie na długo. Szalenie smutna. Idealna.

LemOn, jako zespół stał się dla mnie genialny. Żałuję, że na Woodstocku nie udało mi się być na ich koncercie. Lwia część, to dla mnie wyjątkowy utwór. Zapowiedział coś, co spełniło się w najnowszej płycie. Nowe emocje i przeżycie. Brakowało mi takiego zespołu. Dobrze, że jesteście, chłopaki.

Nigdy o tym nie wspominałam, ale Marsi to mój najlepszy na świecie i w duszy zespół. Nie mogło go zabraknąć na jesiennej playliście. Mogłabym tutaj umieścić wszystkie wersje unplugged, nie tylko piosenek Marsów. Wybrałam Hurricane, bo kilka lat temu zakochałam się w tej wersji. Płaczę, gdy słyszę. Tak po prostu.

Nie wiem, czy ta piosenka jest znana. Ja ją uwielbiam w każdym calu. I może przyszła pora, by pokochało ją znacznie więcej osób. Włączcie i poczujcie jej magię. Tylko tyle.


Och, kiedy to było. Kiedy się słuchało Myslovitz. Dla mnie nigdy się nie skończyło. Kiedyś chorowała na nich moja mama, później ja. A jak już raz się pokocha, to nie można wyrzucić z serca. Stary, dobry Myslovitz. Przypomina mi się gimnazjum. Fatalnie i wspaniale jednocześnie.

Odkrycie tego roku. Mojego roku. Dzięki Darii Zawiałow. O niej wspominam teraz, bo okazało się, że lista piosenek, które chciałabym wam pokazać jest zbyt długa, by zmieścić wszystko. Jak dla mnie Ralph to świetna propozycja na jesień. Nie tylko Podobno.

Bardzo prosta piosenka, jak na Roguckiego. Naprawdę prosta. Banalna wręcz. Ale jej klimat sprawia, że zawsze, kiedy włączę raz, katuję do nocy. Ma w sobie coś niesamowitego. Zmusza do myślenia. A mnie również zmusiła do pisania pewnej historii. Dostępna na Sweeku, ale nadal jest w toku. Nadal nie napisałam zakończenia. Może pomoże mi w tym jesienna aura.

Piosenka z ostatniej płyty Happysad, która mi się podobała. A może raczej przypadła do mojego gustu. Do tej płyty znałam na pamięć wszystkie piosenki, nie kłamię. A Stare miasto zawsze wprawiało mnie w nastrój melancholii. Nigdy nie mam jej dość. Ale prawda jest taka, że najczęściej słucham jej właśnie jesienią.

Usłyszałam ją w odpowiednim miejscu i czasie. Miałam wrażenie, że opowiada o moim ówczesnym życiu. O przyjaciołach, którzy odeszli, a ich zdjęcia nadal widnieją w ramkach. Źle było je wyjmować. Tyle wspomnień. Ale to jest długi temat. O stracie przyjaciela miałabym naprawdę wiele do powiedzenia. Mam w tym temacie doświadczenie. I chyba właśnie dlatego ta piosenka tak porusza moje serce.



Wiele ważnych w czasie jesiennych wieczorów piosenek musiałam pominąć. Wymieniłabym ich jeszcze całe mnóstwo, ale kto by to wszystko czytał! Jak wspominałam, muzyka, to jest dla mnie temat niesamowicie obszerny. Powiedzmy, że te 10 utworów, to jest taka moja malutka cząstka jesiennej playlisty. To są perełki, bez których nie może się obejść. Żałuję, że nie wspomniałam o The Pretty Reckless, Paramore, Poison, Nirvanie, Guns n' Roses... Och tyle tutaj brakuje. Przyjemności trzeba sobie dawkować. Jeszcze kiedyś na pewno pojawi się post o muzyce. Możecie być tego pewni.

Komentarze

  1. Happysad jest moją perełką już dobre 12 lat :)
    Nie mam jesiennej playlsty, paradoksalnie im gorzej na zewnątrz tym bardziej przerzucam się na popowe brzmienia i czuje do siebie... dziwny wstręt. Ale to mi pomaga :)
    Myślę, że Domowe melodie mogą trafić w Twój gust :)

    http://szopit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. domowe melodie były jednym z zespołów, którego nie zmieściłam na listę. :( Szczerze uwielbiam, znam na pamięć każdą piosenkę! :)

      Usuń
  2. Playlista bardzo w moim stylu! :)

    Pozdrawiam
    FotoHart

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaraz sprawdzę, co to za piosenki! <3

    klaudia-modelska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. LemOn poznałam jakiś czas temu i od razu zapadł mi w pamięć. Ich muzyka jest taka prawdziwa i porywa-dosłownie.

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

CHOLERNY PERFEKCJONIZM

"KWIAT ŚNIEGU I SEKRETNY WACHLARZ" PO RAZ DRUGI

czy powinnam powitać się na nowo?