ZAPACH STAREJ BIBLIOTEKI
Kolekcjonuję nostalgiczne książki, które czytałam dawno temu i poruszyły mną kiedyś na tyle mocno, by do dziś przypominać sobie o ich istnieniu. Są w mojej głowie tytuły i fabuły, które mimowolnie pojawiają się i niespodziewanie przypominam sobie o nich. Myślę sobie, że to wielka szkoda, nie móc zajrzeć do nich w tej chwili.
A potem zaczęłam szukać niektórych z nich w antykwariatach i dzisiaj mogę spojrzeć sobie do nich, kiedy tylko zechcę. Niektóre czytane drugi raz, nie są tym, co pamiętałam, ale i tak w środku pozostaje jakieś niezmącone uczucie.
I wiecie, co jeszcze pamiętam?
Moment, w którym sięgnęłam po nie w bibliotece. Mój pierwszy dotyk. Pierwsze przeczytanie tytułu. Pamiętam, dlaczego wzięłam ją do ręki akurat ją, a tym bardziej pamiętam proces czytania, zagłębiania się w nią, wszystkie westchnienia, niedowierzania, a czasem i łzy - bo i to się zdarzało.
To była część mojej czytelniczej przygody. Trwała wiele lat i mogłabym wymienić wiele książek, które poznałam w ten właśnie sposób - wędrując po starej bibliotece przed remontem, pełnej drewna, z kotem na fotelu, oknem przy moim ulubionym regale i tych strasznych starych lalkach w gablotach. Lalki do dziś zostały, ale to rzecz na inną opowieść.
Do pierwszego zdjęcia (drugie pasujące pobrałam z pinteresta) pozował mój nowy nabytek - stos książek z antykwariatu dotarł do mnie w jednym kawałku. Są wśród nich książki, których jeszcze nie miałam okazji czytać, choć bardzo chciałam, ale są też takie, które czytałam i bardzo chciałam mieć na mojej półce. Bo ja tak robię. Dużo czytam zbiorów bibliotecznych, bo kocham biblioteki, a kiedy coś mnie zachwyci, chcę to mieć na wyłączność. Wtedy wkraczam do internetowych antykwariatów.
Uwielbiam książki z drugiej ręki. Książki, które już coś przeżyły, z którymi wiązały emocje inne osoby i niejednokrotnie pokazały to pośród stron. Wiadomo, nie chcę u siebie kompletnie zniszczonych przez kogoś egzemplarzy, ale kiedy czasem znajdę wewnątrz jakiś smaczek w postaci napisu czy podkreślenia - wiem, że książka żyła i wzbudzała emocje. A o to przecież chodzi w czytaniu, prawda?
To też uwielbiam w bibliotece. Książki, w których ktoś zostawił zmiętą kartkę, zakładkę, zapisane kilka słów. Czasem i ja zostawiam coś od siebie - kiedy czytam coś fascynującego, zapisują na małej karteczce kilka swoich myśli tuż po przeczytaniu i wkładam ją pomiędzy kartki gdzieś pod koniec książki. Może ktoś będzie miał frajdę, znajdując czyjeś myśli, jak ja.
Odkąd zaczęłam tworzyć swoją biblioteczkę (a nie dzieje się to od bardzo długiego czasu, czego bardzo żałuję, ale to znowu rzecz do omówienia przy innej okazji), zaczęłam przypominać sobie książki czytane, gdy byłam dzieckiem, czy nastolatką i które chciałabym mieć. Lata mijają, a ja nadal nie mam ich wszystkich. Co kilka miesięcy dokładam kolejną, więc trwa to bardzo długo. Ale właściwie cieszę się, że nie zrobiłam tego tak nagle, na raz. Teraz mam większą radość ze zdobywania takich moich małych perełek, o których dziś już nikt nie pamięta, a ja chcę je widzieć na honorowym miejscu w pokoju. Tak już mam. Nie lubię komercji i czytania tego, co wszyscy (choć się nie upieram, po prostu czytam, co lubię), więc nie kręcą mnie tak bardzo rozgłaśniane na instagramie i booktube'ie nowości. Dziwaczna jestem, nie ma co.
I w ten sposób wracam tutaj. Bo chcę z kimś porozmawiać o tym, co teraz czuję.
Założyłam Instagrama (takiego publicznego, wiadomo), żeby wyżyć się twórczo, link w karcie.
Znalazłam motywację, żeby znowu pokazywać to, co gra mi w duszy, zobaczymy na jak długo.
Do pierwszego zdjęcia (drugie pasujące pobrałam z pinteresta) pozował mój nowy nabytek - stos książek z antykwariatu dotarł do mnie w jednym kawałku. Są wśród nich książki, których jeszcze nie miałam okazji czytać, choć bardzo chciałam, ale są też takie, które czytałam i bardzo chciałam mieć na mojej półce. Bo ja tak robię. Dużo czytam zbiorów bibliotecznych, bo kocham biblioteki, a kiedy coś mnie zachwyci, chcę to mieć na wyłączność. Wtedy wkraczam do internetowych antykwariatów.
Uwielbiam książki z drugiej ręki. Książki, które już coś przeżyły, z którymi wiązały emocje inne osoby i niejednokrotnie pokazały to pośród stron. Wiadomo, nie chcę u siebie kompletnie zniszczonych przez kogoś egzemplarzy, ale kiedy czasem znajdę wewnątrz jakiś smaczek w postaci napisu czy podkreślenia - wiem, że książka żyła i wzbudzała emocje. A o to przecież chodzi w czytaniu, prawda?
To też uwielbiam w bibliotece. Książki, w których ktoś zostawił zmiętą kartkę, zakładkę, zapisane kilka słów. Czasem i ja zostawiam coś od siebie - kiedy czytam coś fascynującego, zapisują na małej karteczce kilka swoich myśli tuż po przeczytaniu i wkładam ją pomiędzy kartki gdzieś pod koniec książki. Może ktoś będzie miał frajdę, znajdując czyjeś myśli, jak ja.
Odkąd zaczęłam tworzyć swoją biblioteczkę (a nie dzieje się to od bardzo długiego czasu, czego bardzo żałuję, ale to znowu rzecz do omówienia przy innej okazji), zaczęłam przypominać sobie książki czytane, gdy byłam dzieckiem, czy nastolatką i które chciałabym mieć. Lata mijają, a ja nadal nie mam ich wszystkich. Co kilka miesięcy dokładam kolejną, więc trwa to bardzo długo. Ale właściwie cieszę się, że nie zrobiłam tego tak nagle, na raz. Teraz mam większą radość ze zdobywania takich moich małych perełek, o których dziś już nikt nie pamięta, a ja chcę je widzieć na honorowym miejscu w pokoju. Tak już mam. Nie lubię komercji i czytania tego, co wszyscy (choć się nie upieram, po prostu czytam, co lubię), więc nie kręcą mnie tak bardzo rozgłaśniane na instagramie i booktube'ie nowości. Dziwaczna jestem, nie ma co.
I w ten sposób wracam tutaj. Bo chcę z kimś porozmawiać o tym, co teraz czuję.
Założyłam Instagrama (takiego publicznego, wiadomo), żeby wyżyć się twórczo, link w karcie.
Znalazłam motywację, żeby znowu pokazywać to, co gra mi w duszy, zobaczymy na jak długo.


Karteczka w książce z biblioteki �� cudownie byłoby znaleźć taki skarb �� @so_far_and_wild
OdpowiedzUsuń